Ostatnio czytane

wtorek, 23 października 2012

Ratunku! Urodzę bliźniaki!


Ciąża bliźniacza w wielu wypadkach to efekt wcześniejszej kuracji hormonalnej, jaką przechodzi kobieta, która ma problemy z zajściem lub donoszeniem ciąży. Czasem jest efektem zapłodnienia in vitro. W takich wypadkach kobiety zwykle zdają sobie sprawę z możliwości posiadania w niedługim czasie więcej niż jednego dziecka. Wcześniej przygotowują się do takiej ewentualności psychicznie i tylko potwierdzenie pięcioraczków podczas usg może wywołać u nich szok.

Kobiety, u których w rodzinie nigdy nie było mnogiej ciąży, które starannie wybrały termin poczęcia i podporządkowały go swojej karierze lub takie, które ciąży nie planowały – mogą przeżyć szok.

Są kobiety, które do tej pory same rządziły swoim światem, ich dzień nie miał końca, wczesna pobudka, staranny makijaż, praca w biurze lub terenie, spotkania z ważnymi ludźmi, zakupy w drogich sklepach, fantastyczne przytłaczające swoim zapachem perfumy, spotkania z mężem lub partnerem pomiędzy spotkaniami służbowymi, długie służbowe kolacje, powroty do cichego domu, długa odprężająca kąpiel lub szybki prysznic, jakiś film lub książka, spokojny sen... i rano od nowa. Dni tygodnia zmieniają tylko nazwy, ale kolejność zajęć się nie zmienia. Sama informacja o nieplanowanej ciąży u takiej kobiety wywołać może szok, ale z tym nasze bohaterki sobie jakoś poradzą, bo przecież zawsze sobie ze wszystkim radziły  i były świetnie zorganizowane. Natomiast informacja, że urodzą się bliźnięta może spowodować u nich nawet załamanie psychiczne. 

Nie chcę się rozwodzić nad przebiegiem ciąży, bo z tym sobie te panie na pewno poradzą, problem może jednak stanowić okiełznanie maluchów, które jednocześnie nie śpią, jednocześnie krzyczą, robią w pieluchę, mają kolki i wyżynają im się ząbki.

Dopóki mama jest w szpitalu, są położne i pomagają, można się teoretycznie wyspać, poleżeć, odpocząć. Powrót do domu, zwłaszcza do domu, który do tej pory nie był w ogóle przystosowany dla dzieci, to pierwszy szczebel naszej drabiny.

Przygotowanie domu

Jeśli dom jest dwupoziomowy, proponuję mamom zaopatrzenie się w 4 łóżeczka – dwa  na dole, dwa na górze. Dlaczego? Zwykle sypialnie są na górze, więc bieganie w dzień po schodach może znacznie nadwyrężyć nasze zdrowie o okresie połogu, możemy po prostu nie mieć siły wchodzić, jak dzieci będą płakały. Cztery łóżeczka to sposób na to, by dzieci jednocześnie sobie nie przeszkadzały, kiedy jedno akurat nie śpi całe noce, albo nie lubi spać po południu.

Od samego początku, by spokój naszej sypialni był zachowany i tatuś mógł się wysypiać do pracy, od momentu pojawienia się dziecka w domu, powinno mieć ono własną sypialnię, w naszym wypadku – bliźniakom szykujemy ich wspólny pokój.

Na początek dobrze by było, gdyby mama mogła spać w pokoju z dziećmi, ale nie w jednym łóżku. Wiem, że to tak fajnie, jak malutkie i cieplutkie ciałko się przytula, ale to malutkie i cieplutkie przyzwyczaja się do dobrego w takim tempie, że potem matki zamiast spać z ojcami, śpią z dziećmi do 6 roku życia! A wierzcie mi, znam takie przypadki...

Złote zasady, których warto mocno się trzymać

Przy każdym dziecku ważne są: punktualność i konsekwencja. Jeśli dzieci jest więcej niż jedno, te zasady powinny być napisane na ścianie w kuchni u każdej mamy. Jeśli od początku nie będziemy umiały być punktualne jeśli chodzi o aktywność dzieci i konsekwentne w działaniu – po kilku  miesiącach po prostu padniemy ze zmęczenia. Punktualnie powinny być podawane posiłki, początkowo co 3 godziny, potem stopniowo czas przerw między posiłkami powinien być wydłużany, by w końcu dojść do ok. 5 posiłków dziennie i ewentualnie 1 w nocy, jeśli dziecko się budzi (ale też nie w nieskończoność). Również godziny spania powinny być stałe, pozwoli nam to na dość szybkie uregulowania dnia dzieciom i nam, będziemy miały czas na kąpiel, sprzątniecie, ugotowanie czy prasowanie.

Dzieci generalnie powinny uczyć się robić wszystkie te rzeczy równocześnie, jednak jeśli nie mamy osoby, która może podać butelkę drugiemu dziecku, podczas, gdy my karmimy jedno z nich, starajmy się za każdym razem zaczynać od innego dziecka. Z czasem same mamy się zorientują, że jeden z maluchów jest bardziej cierpliwy i może poczekać dłużej, więc lepiej zaczynać zawsze od drugiego. Pamiętajmy jednak, że kiedy jedno jest karmione a drugie czeka, jemu też należy się uwaga mamy, mówmy do niego, śpiewajmy, żartujmy. Kładąc jedno z dzieci, informujmy drugie „teraz nakarmię Ciebie /a braciszek/siostrzyczka poczeka”. To samo robimy przebierając dzieci, one lubią obserwować się wzajemnie, dajmy im tę możliwość i tłumaczmy im, co robimy.

Pocieszanie i dbanie o rozwój motoryczny maluchów

Nie każdy potrafi być odporny na płacz dzieci. Czasem ledwo dziecko zacznie marudzić a już jesteśmy gotowi wziąć je na ręce, pobujać, przytulić. Przy bliźniakach nie jesteśmy nawet w stanie być tacy troskliwi, zatem uczmy dzieci od początku cierpliwości, co z czasem docenimy.

Dzieci uwielbiają być na rękach u mamy i u taty. W pierwszych 6 miesiącach to zwykle mama jest osobą, którą dzieci widzą częściej, więc to mama nosi je na rękach. Ale zabawa z dziećmi wcale nie musi polegać  właśnie na noszeniu ich na rękach. Przygotujcie sobie wielki koc, lub kapę na łóżko na podłodze (dziecko nawet turlając się nigdy nie spadnie). Kładźmy dzieci na pleckach, bawmy się nóżkami, rączkami, pozwólmy by się dzieci nawzajem widziały i dotykały. Przewracajmy na brzuszek, niech się widzą i śmieją do siebie ( nie każde dziecko lubi leżeć na brzuszku, ale należy je na nim kłaść, by wszechstronnie rozwijało się motorycznie – leżenie na brzuchu i ruchy które dziecko wykonuje w tej pozycji, doskonale wpływają na kręgosłup, zwłaszcza na wzmocnienie odcinka szyjnego, dzięki czemu dzieci stają się sprawniejsze). Przewracajmy na plecy, za chwilę brzuch i z powrotem. Masujmy brzuch i plecy, klepmy po pupie. Taki dotyk bardzo dzieci uspokaja, zwłaszcza klepanie po pupie pomaga na uspokojenie.

Wybór zabawek

Niektórzy mówią, że zabawek nigdy dość, ja jestem zdania, że nadmiar zabawek szkodzi. Im mniej zabawek, tym bardziej kreatywne dziecko. Im więcej zabawek, tym mniej się dziecko nimi bawi, bo nie wie co wybrać. Mojej Niuni co tydzień wyjmowałam z szafy kilka zabawek, a chowałam te, które miała wcześniej. W ten sposób jej się wydawało, że ma ciągle coś nowego i chętniej się tym bawiła. Dopóki dzieci biorą wszystko do buzi, nie dajmy im pluszaków z włosami, które wychodzą przy każdym pociągnięciu – mogą się po prostu udusić.

Pomyślmy o zabawkach, którymi dzieci nie zrobią sobie krzywdy. Jest cała masa producentów takich zabawek, patrzmy zawsze na wskaźnik wieku, dla którego zabawka jest przewidziana. Ma to swój sens. Zabawka od 6 miesiąca życia, nie jest wskazana dla mniejszego dziecka, bo nie spełni swojej funkcji, gdyż dziecko nie jest jeszcze na etapie, by móc się nią bawić tak, jak wymyślił to ekspert.

Zabawką dla rocznego dziecka nudzić się będzie 3 latek, bo potrzebuje innych bodźców stymulujących jego rozwój. Ograniczmy jednak zabawki, zwłaszcza te grające. Po pewnym czasie, muzyka z 6 różnych grających zabawek wykończy nas nerwowo, bo dzieci włączają, kiedy zabawka je zainteresuje, natomiast kiedy im się znudzi, zapominają o niej nie wyłączając jej.

Zapraszam mamy bliźniaków do opisu własnych przeżyć,  ada.odpowiada@gmail.com A już wkrótce: Ratunku! Bliźniaki rosną!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz